Efektywność energetyczna vs. konkurencyjność przedsiębiorstw

Ostatnia informacja o wchodzącej od stycznia opłacie mocowej, a dokładnie jej wysokość (szczegóły w artykule), przeraziła wielu przedsiębiorców. Ale czy na tym skończą się podwyżki cen energii? Na to pytanie, jak również jak radzić sobie z podwyżkami, skąd pozyskać finansowanie i jakie przykładowe modernizacje mogą być przeprowadzone w przedsiębiorstwie opowiedzą w serii artykułów eksperci z Narodowej Agencji Poszanowania Energii (NAPE).

Czy energia elektryczna i inne nośniki energii będą ciągle drożeć?

Ostatnimi czasy, wśród kadry zarządzającej można zauważyć rosnącą świadomość, że przedsiębiorstwa nieprzygotowane do uczestniczenia w megatrendzie transformacji energetycznej, który jest spowodowany zmianami klimatu, mogą zacząć tracić swoją pozycję rynkową. Niebagatelny jest też aspekt możliwie szerokiego dostępu do rynków i zasobów, które systematycznie się kurczą dla przedsiębiorstw nie wykazujących należytej troski o środowisko oraz nieodnawialne zasoby energii. Instytucje finansowe coraz częściej wykluczają tzw. „czarną energię” z możliwości finasowania. Firmy ubezpieczeniowe drożej wyceniają polisy dla aktywów nieprzyjaznych środowisku. Poddostawcy światowych liderów gospodarczych muszą coraz częściej legitymować się posiadaniem systemów zarządzania minimalizujących wpływ na energię i środowisko. A wreszcie sami konsumenci chętniej korzystają z produktów wytworzonych w sposób możliwie przyjazny dla środowiska.

Jedna z bardziej znaczących firm ubezpieczeniowych LLOYD’S sygnowała jakiś czas temu raport, w którym stwierdzono, że działalność przedsiębiorstw, które nie zoptymalizują sposobu gospodarowania energią, będzie obarczona istotnie zwiększonym ryzykiem. Wiele innych raportów wylicza z kolei szereg korzyści, które można osiągnąć przy systemowym podejściu do zarządzania energią.  Ponieważ systemy zarządzania energią to dość szerokie zagadnienie, a jednocześnie charakteryzujące się zróżnicowaną specyfiką dla różnych branż, trudno w kilku zdaniach opisać choćby wszystkie główne aspekty. Ale można w uproszczeniu stwierdzić, że na pewno warto zachęcać wszystkie spółki żeby co najmniej zarezerwowały w ramach swoich kadr dedykowane zasoby organizacyjne do podjęcia wyzwania trwałego zmniejszania energochłonności. Od jakiegoś czasu funkcjonują w wielu przedsiębiorstwach stanowiska tzw. Menadżerów ds. Zarządzania Energią oraz Systemy Zarządzania Energią (czyli np. ISO 50001). Doświadczenia wskazują jednoznacznie na dużą opłacalność takiego podejścia. A oprócz bieżącej opłacalności wartością dodaną jest swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa chroniąca przed wzrostem cen energii w przyszłości.

Głównym impulsem wymuszającym zmiany w podejściu do zarządzania zużyciem energii są dynamicznie rosnące ceny – ostatnio szczególnie ceny energii elektrycznej. Wielu przedsiębiorców zadaje pytania, czy ten trend się utrzyma, czy może powinni się spodziewać obniżek w dłuższym horyzoncie czasowym. Co prawda, przewidywanie cen towarów (jakim jest energia) w gospodarce rynkowej nie jest banalnym zadaniem, ale pomimo, że zależą one od wielu zmiennych w czasie czynników istnieją sposoby, żeby takiemu zadaniu jakoś podołać przy założeniu racjonalności ekonomicznej dokonywanych wyborów przez uczestników rynku. Należy jednak pamiętać, że Polski rynek energii jest rynkiem częściowo regulowanym (URE), opartym o duże spółki skarbu państwa, oraz działającym w niezbyt stabilnym otoczeniu prawnym (brak konsekwentnej polityki energetycznej na przestrzeni lat). Wziąwszy powyższe pod uwagę, należy stwierdzić, że przewidywanie cen energii jest zadaniem dodatkowo utrudnionym, gdyż ceny są wypadkową nie tylko rynkowych kosztów wytworzenia i dostarczenia ale również pochodną (zmiennych) decyzji politycznych.

Jednak jednoznaczny trend rosnących kosztów, w szczególności sektora wytwarzania energii elektrycznej, były sygnalizowane przez analityków już od wielu lat. Wynika to z wielu znanych od lat czynników wpływających na końcowy koszt energii. Np. struktura wiekowa jednostek wytwórczych (elektrowni zawodowych) jest taka, że ponad 60% źródeł jest starsze niż 30 lat. Przez kilka lat byliśmy swoistymi beneficjentami tego stanu rzeczy – stare zamortyzowane już instalacje wytwórcze mogły być wynagradzane tylko w zakresie kosztu eksploatacyjnego – czyli głównie kosztu paliwa i pomimo niskiej sprawności produkować energię elektryczną w dość niskiej cenie. Oczywiście wiadomym było, że taki stan rzeczy nie może trwać w nieskończoność z powodów technologicznych – w ciągu lat 2016-2030 zaplanowano wyłączenie najstarszych bloków energetycznych o mocy ok. 10 GW (całkowita moc w systemie to ok. 40 GW).  A koszt odtworzenia źródeł wytwórczych musi zostać przerzucony na ceny energii. Obecnie odczuliśmy bardzo istotny wzrost kosztu energii elektrycznej związany z tzw. opłatą mocową, co jest również spodziewanym dodatkowym kosztem wynikającym z konsekwecji zwiększania udziału źródeł niesterowalnych w systemie.

Do tego już od wielu lat w prognozach uwzględniano zapowiadane zaostrzenie polityki klimatycznej EU (wzrost cen CO2) oraz wzrost cen kurczących się zapasów węgla w kraju.

Reasumując – według każdej poważnej analizy (w tym prognoz rządowych – np. Polityka energetyczna państwa do 2030) ceny nośników energii, w tym energii elektrycznej powinny dość istotnie rosnąć. Wg prognozy rządowej z 2009 roku cena energii elektrycznej dla odbiorców przemysłowych w 2020 r miała wynieść niewyobrażalne nawet dziś 470 zł/MWh – czyli nawet powyżej obecnych cen.

W związku z tym, wydaje się, że każde przedsiębiorstwo miało od wielu lat wystarczającą ilość informacji żeby takie ryzyko zidentyfikować i poszukiwać sposobów na minimalizację jego wpływu. Niestety, obecne komunikaty prasowe wskazują, że nie wszyscy wykorzystali ten czas na odpowiednie przygotowanie się, choć są też pozytywne wyjątki np. przedsiębiorstwa systematycznie dywersyfikujące źródła zasilania.

Czy jest sposób, żeby utrzymać rachunki za energię w ryzach? W jaki sposób poszukiwać możliwości zmniejszenie ilości zużywanej energii?

Odpowiedź na tytułowe pytanie można rozpocząć oczywistym stwierdzeniem, że z punktu widzenia bilansu kosztów operacyjnych istotna jest suma opłat za energię a nie tylko jej cena jednostkowa. Czyli dążymy do utrzymania na możliwie niskim poziomie wskaźnika zł/rok a nie zł/MWh. A skoro wiemy, że cena jednostkowa tradycyjnych nośników energii będzie rosła, utrzymanie stałego poziomu kosztu całkowitego wymaga adekwatnego zmniejszania ilości zużywanej energii. W teorii to bardzo prosta zależność, ale oczywiście w praktyce nie jest już tak łatwo.

Tak czy inaczej, w najbardziej powszechnym wariancie dochodzimy do kwestii konieczności zmiany efektywności energetycznej.

W roku 2017 mieliśmy okazję przeżyć jedno z unijnych wymuszeń legislacyjnych związanych ze zmniejszaniem energochłonności przedsiębiorstw – czyli kampanią audytów energetycznych. Przypomnę tylko, że audyty energetyczne wykonane w przyzwoitym standardzie, mają za zadanie zidentyfikować i skwantyfikować potencjał do obniżenia energochłonności. A więc dostarczyć zarządowi spółki informacji o możliwościach mitygacji ryzyka zwiększających się cen energii.

Z doświadczeń Narodowej Agencji Poszanowania Energii wynika, że niektóre przedsiębiorstwa dostrzegły potrzebę wykonywania takich analiz już wiele lat wcześniej i wspólnie z zespołami audytorskimi aktywnie poszukiwały uzasadnionych ekonomicznie działań optymalizacyjnych,

…a niektóre przedsiębiorstwa zareagowały dopiero na wymuszenie legislacyjne, często zamawiając na ostatnią chwilę najtańszy i najmniej kłopotliwy audyt, który niestety może być słabą podstawą do podejmowania decyzji strategicznych. A znane są też przypadki przedsiębiorstw, które dopiero 3 lata po ustawowym terminie zorientowały się o konieczności wykonania audytu, co może sugerować że zarządy takich spółek wciąż nie dostrzegły ryzyka związanego ze zwiększaniem się cen energii.

Innym wyjściem z sytuacji mogą być szczególne uwarunkowania lokalne, które pozwolą „po sąsiedzku” produkować energię elektryczną lub cieplną i w korzystnej stabilnej cenie dostarczać ją bezpośrednio do zakładów produkcyjnych, przynajmniej częściowo stabilizując cenę dostarczanej energii poprzez zmniejszanie zapotrzebowania na drożejące sieciowe nośniki energii. Na świecie powstają różne modele rynkowe realizujące bezpośrednie transakcje pomiędzy wytwórcami a odbiorcami energii, mogą to być np. spółdzielnie energetyczne, tzw. transakcje PPA (Power Purchase Agreement), a w Polsce w sposób sformalizowany próbujemy od jakiegoś czasu rozwijać ideę tzw. klastrów energetycznych. Niestety w tym zakresie nie ma uniwersalnej recepty na sukces i aby uzyskać pozytywny efekt ekonomiczny takich modeli współpracy, należy poszukiwać szczególnych lokalnych możliwości.

Dobrym przykładem mogą tu być np. parki technologiczne, w których jedno przedsiębiorstwo może dysponować ciepłem odpadowym o temperaturze wystarczającej do zasilenia procesu w sąsiednim przedsiębiorstwie, lub też odpad poprodukcyjny z jednego przedsiębiorstwa może być np. poddany fermentacji beztlenowej lub spalaniu i generować energię elektryczną i ciepło zasilające sąsiednie zakłady.

Z punktu widzenia skuteczności podejmowanych działań należy zdecydowanie polecić wdrożenie w organizacji systemowego podejścia do zarządzania energią. Dobrym wzorcem jest tu norma ISO 50001, której celem jest udzielenie organizacjom pomocy w zakresie tworzenia systemów i procesów niezbędnych do systematycznego zwiększania efektywności energetycznej a więc do zmniejszania zużycia energii. Prawidłowe wdrożenie ISO 50001 powinno prowadzić do zmniejszenia kosztów energii oraz innych oddziaływań na środowisko poprzez systematyczne zarządzanie energią. Norma ISO 50001 ma zastosowanie w organizacjach wszelkich typów i wielkości, niezależnie od warunków geograficznych, kulturowych i społecznych.

Czym skutkuje zaniechanie działań na rzecz zwiększania efektywności energetycznej?

Oczywistym zagrożeniem bierności w zakresie zwiększana efektywności energetycznej będzie ciągłe zwiększanie się kosztu operacyjnego w wyniku rosnących cen jednostkowych energii, a więc systematyczne zmniejszanie się konkurencyjności kosztowej. Ale oprócz tego oczywistego skutku, należy się spodziewać dodatkowych ryzyk. Należy zidentyfikować w tej kwestii co najmniej kilka aspektów:

  1. W myśl systemów oceny oddziaływania na środowisko bazujących na idei LCA (Life Cycle Assessment) korporacje odpowiedzialne za wyrób końcowy uwzględniają sumaryczne oddziaływanie swoich procesów produkcyjnych oraz poddostawców komponentów. Już teraz niektóre korporacje wyznaczają graniczne wartości energochłonności półproduktów oraz narzucają cele redukcji energochłonności poddostawcom zainteresowanym długoterminową współpracą. Należy się spodziewać dalszego wzrostu presji odbiorców korporacyjnych wymuszających „niski ślad węglowy” od swoich poddostawców.
  2. Kolejne wytyczne i dyrektywy EU idą w kierunku zaostrzania wymagań środowiskowych, w szczególności są one ukierunkowane na minimalizację wpływu na zmiany klimatyczne. Należy się spodziewać dalszego wzrostu presji ze strony wymagań prawnych dotyczących oddziaływania na środowisko (a więc i na energochłonność)
  3. Większość najważniejszych międzynarodowych instytucji finansowych już teraz otwarcie wyklucza inwestycje w „czarną energię” z możliwości finansowania. Przy definiowaniu strategii EBORu dyskutuje się nad przyjęciem zasady „corporate finance” zamiast „project finance”, co oznaczać będzie analizę środowiskową całej działalności podmiotu chcącego finansować swoje przedsięwzięcie a nie tylko projektu, który ma być przedmiotem finansowania. Należy się spodziewać systematycznego ograniczania dostępu do kapitału inwestycyjnego dla przedsiębiorstw „niewystarczająco przyjaznych środowisku naturalnemu”
  4. Brak aktywnego zarządzania zużyciem energii – czyli pasywna potrzeba zapewnienia zasilania dla własnych procesów produkcyjnych stawia przedsiębiorstwo w roli uzależnionego od aktualnej kondycji zewnętrznych systemów energetycznych. A to skutkuje zwiększoną ekspozycją na zakłócenia dostaw energii i paliw (vide sierpień 2015)

Ale oprócz ryzyk należy zidentyfikować również szanse, które otwierają się przed tymi przedsiębiorstwami, które w sposób systematyczny zarządzają swoją efektywnością energetyczną i zużyciem energii, i tak:

  1. PSE rozwija tzw. rynek mocy i równolegle rynek zarządzania stroną popytową. To daje możliwość generowania dodatkowych przychodów poprzez uczestnictwo w systemie DSR i DSM
  2. Proces zwiększania efektywności energetycznej usystematyzowany np. wg normy ISO 50001 najczęściej pociąga za sobą konieczność zintensyfikowania nadzoru operacyjnego nad procesami i urządzeniami technicznymi. W rezultacie zazwyczaj uzyskuje się zmniejszoną ilość nieplanowanych przestojów i awarii.
  3. Ambicje polityczne EU w zakresie zapobiegania zmianom klimatycznym oraz zobowiązania krajowe są realizowane m.in. poprzez udostępnienie preferencyjnych źródeł finansowania. Międzynarodowe instytucje finansowe oraz krajowe systemy wsparcia dają możliwość pozyskiwania preferencyjnego finansowania na inwestycje zwiększające efektywność energetyczną. Przykład takiego mechanizmu zostanie opisany w osobnym artykule.

PROFILE AUTORÓW

Mgr inż. Marek Amrozy, ekspert NAPE, kierownik działu Efektywności Energetycznej. Doświadczony audytor energetyczny, autor lub współautor ponad 500 audytów energetycznych budynków, sieci ciepłowniczych, źródeł ciepła (w tym odnawialnych) oraz obiektów przemysłowych. Autor kilkudziesięciu koncepcji przedprojektowych odnawialnych źródeł energii.

dr inż. Maciej Mijakowski, adiunkt na Wydziale Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej, prezes Fundacji Poszanowania Energii, członek zarządu International Building Performance Simulation Association Poland oraz Zrzeszenia Audytorów Energetycznych, ekspert Narodowej Agencji Poszanowania Energii, specjalista w zakresie efektywnych energetycznie rozwiązań w budownictwie (ze szczególnym uwzględnieniem wentylacji i klimatyzacji) oraz przemyśle (energia chłodnicza, odzysk ciepła odpadowego).

Mgr inż. Olaf Dybiński, Specjalista ds. analiz energetycznych w Narodowej Agencji Poszanowania Energii. Doświadczony audytor energetyczny, autor i współautor wielu opracowań analiz energetycznych budynków w zakresie oceny budynków BREEAM, zajmujący się w szczególności opracowywaniem modeli budynków do dynamicznych symulacji energetycznych i optymalizacją energetyczną budynków nowoprojektowanych i modernizowanych.

Mgr inż. Tomasz Kułakowski, specjalizuje się w audytach energetycznych przedsiębiorstw oraz analizach opłacalności OZE. Przeprowadził kilkadziesiąt badań szczelności budynków, w tym budynków pasywnych, NF15 i NF40 oraz posiada w tym zakresie certyfikat Polskiego Instytutu Budynków Pasywnych. W Narodowej Agencji Poszanowania Energii pracuje jako specjalista ds. analiz energetycznych

One thought on “Efektywność energetyczna vs. konkurencyjność przedsiębiorstw

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *